Skontaktuj się
Zapraszamy na bezpłatną konsultację prawną! To idealna okazja, aby poznać nasz zespół i uzyskać wstępną ocenę swojej sprawy bez żadnych zobowiązań. Chętnie odpowiemy na Twoje pytania i pomożemy wybrać najlepszą strategię działania.
Każdy ma prawo do spokoju w miejscu zamieszkania. Przez spokój rozumiemy to, że nikt nas nie nachodzi i nie próbuje się siłą wedrzeć do mieszkania oraz prawo do ciszy. Mieszkając w mieście, a zwłaszcza w budynku wielorodzinnym, nie możemy oczekiwać bezwzględnej ciszy. Sąsiedzi mają prawo rozmawiać na klatce schodowej, psy szczekają, dzieci bawią się i biegają po mieszkaniu. Nie musimy jednak zgadzać się na głośną muzykę i wielogodzinne imprezy, nawet jeśli mają miejsce w ciągu dnia. Mir domowy to prawo do niezakłóconego korzystania z domu czy mieszkania, niezależnie od godziny.
Zanim wyjaśnimy, czym jest zakłócanie miru domowego, pochylimy się nad tym, czym jest sam mir domowy. Rozumie się przez niego uprawnienie do niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia lub ogrodzonego terenu. Uprawnienie do niezakłóconego korzystania ze swojej przestrzeni przysługuje każdemu człowiekowi i wyniesione jest do rangi konstytucyjnej.
Ustawa zasadnicza przewiduje, że
O uprawnieniu do niezakłóconego korzystania z domu czy mieszkania wspomina także akt międzynarodowy, jakim jest Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Art. 8 przewiduje, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
Zakłócanie miru domowego jest przestępstwem polegającym na zakłócaniu spokoju i porządku domowego. Obejmuje zachowania, które naruszają prywatność domu – nie ma przy tym znaczenia, czy zachowania te mają charakter stały, czy przejściowy.
Art. 193 Kodeksu karnego (dalej: k.k.) przewiduje, że przestępstwo naruszenia miru domowego może przybrać dwojaką postać:
Przykładów naruszenia miru domowego jest jednak więcej. Nie musi ono polegać na siłowym wdarciu się do czyjegoś mieszkania: wystarczy podejmowanie działań, które uniemożliwiają innej osobie korzystanie ze spokoju w swoim mieszkaniu czy ogrodzie. Najczęstszym przykładem naruszenia miru domowego w relacjach sąsiedzkich jest hałas.
Zatrzymajmy się przy przesłankach przestępstwa, które zawarte są w art. 193 k.k. „Wdarcie się” do czyjegoś domu nie zostało zdefiniowane w żadnej ustawie, ale sądy w orzeczeniach przyjęły, że chodzi o siłowe wejście do pomieszczenia (mieszkania, domu, magazynu), do którego sprawca nie ma prawa, a do tego zrobił to wbrew woli osoby, która ma prawo do przebywania w takim lokalu i korzystania z niego (osoba uprawniona).
Osobą uprawnioną jest każdy, kto ma tytuł do zajmowania miejsca. Z reguły jest to właściciel, posiadacz, dzierżawca, użytkownik, najemca oraz osoba, co do której istnieje domniemanie, że ma zgodę osoby uprawnionej do przebywania w danym lokalu. Takie domniemanie dotyczy małżonka właściciela, który choć sam nie jest wpisany do księgi wieczystej, to na co dzień zamieszkuje z właścicielem.
Sprawcą zakłócenia miru domowego może być też sam właściciel lokalu. Dzieje się tak w sytuacji, gdy siłowo wejdzie do mieszkania lub innej przestrzeni, którą wynajął. Najemca korzysta z ochrony miru domowego i nie ma obowiązku wpuszczać właściciela. W praktyce jest to powodem wielu sporów. Dochodzi do nich, gdy najemca przestaje płacić czynsz albo pozostaje w mieszkaniu, choć upłynął termin obowiązywania umowy. Nie daje to jednak właścicielowi prawa do siłowego wejścia do mieszkania, nie może też usunąć przedmiotów należących do niepłacącego najemcy. Do takich sytuacji dochodzi w Polsce regularnie.
Gdy właściciel próbuje dostać się do mieszkania (co często mu się nie udaje, bo najemca mógł zmienić zamki), na miejsce wzywana jest policja. Zarówno właściciel, jak i najemca są przekonani, że każdy z nich ma prawo przebywać w mieszkaniu, a ten drugi jest tu bezprawnie. Policja nic jednak w tej sprawie zrobić nie może. Gdy funkcjonariusze upewnią się, że nikomu nie stała się krzywda, na przykład nie został pobity, poucza uczestników zdarzenia/incydentu, że swoich racji muszą dochodzić w sądzie.
„Odmowę opuszczenia” lokalu również rozumiemy intuicyjnie: to odmowa opuszczenia domu, lokalu czy budynku, w którym znalazła się osoba niepowołana. Osoba ta musi zostać wyraźnie poinformowana przez uprawnionego, że ten nie życzy sobie jej obecności. To żądanie musi zostać wyrażone w sposób zrozumiały, nie może być tylko dorozumiane.
Aby naruszyć czyjś mir domowy, nie trzeba nachodzić go w domu – wystarczy zachowywać się w sposób, który utrudnia tej osobie odpoczynek lub po prostu pozbawia ją prawa do ciszy. W relacjach sąsiedzkich typowym przykładem naruszenia miru domowego jest głośne słuchanie muzyki lub organizowanie imprez. Nie każdy ma świadomość, że mamy prawo oczekiwać ciszy, a prawo do spokoju nie jest fanaberią.
Nie chodzi o ciszę bezwzględną, bo mieszkając w mieście, a tym bardziej w domu wielorodzinnym, akceptujemy, że sąsiedzi mają płaczące dzieci, szczekające psy lub że głośno zamykają drzwi wyjściowe. Ważna jest równowaga. Trudno skarżyć się na to, że dzieci bawią się na placu zabaw, ale że ktoś wystawia kolumny nagłaśniające muzykę i „raczy” nią wszystkich dookoła – już tak.
Nie jest prawdą – a to popularny błąd – że możemy wymagać od sąsiadów ciszy tylko między godziną 22 a 6 rano. Tak zwana cisza nocna nie jest pojęciem, które znajdziemy w przepisach prawa cywilnego. To element regulaminu osiedla czy bloku, który ma podkreślać, że w tych godzinach szczególnie ważne jest zachowywanie się w taki sposób, by nie przeszkadzać innym.
Ochrona miru domowego jest dużo szerszym pojęciem i obowiązuje przez całą dobę. W granicach rozsądku, bo każdy ma prawo słuchać muzyki, czy oglądać telewizję. Niezależnie od pory dnia, hałaśliwe zachowania mogą być podstawą do interwencji służb porządkowych. Art. 51 Kodeksu wykroczeń przewiduje kary za zakłócanie spokoju publicznego.
Czytamy w nim, że „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. W praktyce najczęściej stosowaną sankcją jest kara grzywny. Jednak powtarzające się naruszenia mogą prowadzić do surowszych konsekwencji, włącznie z karą ograniczenia wolności.
Policjanci interweniujący w sprawie zgłoszenia zakłócenia ciszy decydują o tym, jaką karę wymierzyć sprawcy – o ile uznają, że faktycznie doszło do naruszenia. Jak już powiedzieliśmy, nie każdy hałas narusza normy społeczne. Trudno wyobrazić sobie, by policjanci nałożyli mandat na małżeństwo emerytów, którzy z powodu problemów ze słuchem muszą bardzo podgłośnić dźwięk w telewizorze. Impreza w środku nocy to już inna kategoria naruszenia.
To, ile wyniesie mandat za zakłócanie ciszy w konkretnym przypadku, zależy od oceny funkcjonariusza oraz okoliczności zdarzenia. Odmowa przyjęcia mandatu skutkuje skierowaniem sprawy do sądu. Jeśli sąd uzna, że kara była zasadna, to naruszyciel będzie musiał ponieść również koszty sądowe. Dlatego też lepiej uznać swoją winę, przyjąć mandat, wyprosić gości – i nie organizować więcej imprez, bo przy kolejnym zgłoszeniu funkcjonariusze mogą nałożyć wyższą karę.
Osoba, która dopuszcza się przestępstwa naruszenia miru domowego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku. Osoby, które dopuściły się tego przestępstwa, zachęcamy do skorzystania z pomocy adwokata, zwłaszcza jeśli sprawa trafiła do sądu.
Kancelaria adwokacka Łukasza Kwiatkowskiego ma doświadczenie w sprawach karnych. Pomagamy również osobom, które mierzą się z problemem zakłócania miru domowego na przykład przez sąsiadów i chciałyby dowiedzieć się, co mogą zrobić w takiej sytuacji.